Premier Donald Tusk uda się z wizytą na Ukrainę, ale nie w lutym, tylko prawdopodobnie w drugiej połowie marca - poinformował w piątek szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak.
Wcześniej wymienianym terminem wizyty premiera w Kijowie był 26 lutego. Oczekiwano, że wówczas podpisana zostanie umowa z Ukrainą w sprawie wspólnych przedsięwzięć dotyczących Euro 2012 oraz umowa o małym ruchu granicznym.
Piątkowa "Rzeczpospolita" napisała, że prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko zaprosił szefa polskiego rządu do Kijowa na Forum Ukraina-Europa, które odbędzie się 27 - 29 lutego, jednak z zaproszenia nie skorzystaliśmy.
"Kalendarz obowiązków premiera jest bardzo, bardzo napięty" - tłumaczył Nowak w Radiu ZET.
Zaznaczył też, że na Forum Ukraina-Europa zarówno polski rząd, jak i premiera, reprezentować będzie wicepremier Waldemar Pawlak.
Nowak dodał, że strona polska "pracuje" nad spotkaniami z premierem Wiktorem Juszczenką i premier Julią Tymoszenko. "Trzeba odbudować wspólną polsko-ukraińską komisję gospodarczą, która przez ostatnie dwa lata nie funkcjonowała, więc jest trochę rzeczy do zrobienia jeszcze przed wizytą pana premiera Tuska" - mówił Nowak.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat. Pokaż wszystkie posty
piątek, 22 lutego 2008
piątek, 11 stycznia 2008
Chorwacja: Zbrodniarza chroni immunitet?
Sąd w Zagrzebiu zwolnił w czwartek z aresztu oskarżonego o zbrodnie wojenne byłego generała chorwackiej armii Branimira Glavasza, uznając, że chroni go immunitet z racji wyboru w listopadzie na deputowanego.
51-letni Glavasz jest oskarżony o zbrodnie popełnione na serbskich cywilach w czasie wojny w latach 1991-1995. Prokuratura w Osijeku na wschodzie Chorwacji zarzuca mu zorganizowanie jednostki paramilitarnej pod koniec 1991 roku oraz wydawanie jej rozkazów porywania, torturowania i zabijania Serbów.
Proces Glavasza rozpoczął się w październiku ubiegłego roku. Oskarżony nie przyznał się do winy.
Generał startował w wyborach parlamentarnych z listy swojej skrajnie prawicowej partii Chorwackie Demokratyczne Zgromadzenie Slawonii i Baranji (HDSSB). Ugrupowaniu przypadły w Saborze trzy miejsca.
Osobne śledztwo o zbrodnie wojenne, popełnione także na serbskich cywilach w Osijeku na początku lat 90., toczy się przeciwko Glavaszowi w Zagrzebiu.
Glavasz, który był również posłem w poprzedniej kadencji parlamentu, od wyborów w 2003 roku, został pozbawiony immunitetu, by można było wszcząć przeciwko niemu proces.
Prokuratura także tym razem wystąpiła do parlamentu o zniesienie immunitetu, aby można było kontynuować proces.
51-letni Glavasz jest oskarżony o zbrodnie popełnione na serbskich cywilach w czasie wojny w latach 1991-1995. Prokuratura w Osijeku na wschodzie Chorwacji zarzuca mu zorganizowanie jednostki paramilitarnej pod koniec 1991 roku oraz wydawanie jej rozkazów porywania, torturowania i zabijania Serbów.
Proces Glavasza rozpoczął się w październiku ubiegłego roku. Oskarżony nie przyznał się do winy.
Generał startował w wyborach parlamentarnych z listy swojej skrajnie prawicowej partii Chorwackie Demokratyczne Zgromadzenie Slawonii i Baranji (HDSSB). Ugrupowaniu przypadły w Saborze trzy miejsca.
Osobne śledztwo o zbrodnie wojenne, popełnione także na serbskich cywilach w Osijeku na początku lat 90., toczy się przeciwko Glavaszowi w Zagrzebiu.
Glavasz, który był również posłem w poprzedniej kadencji parlamentu, od wyborów w 2003 roku, został pozbawiony immunitetu, by można było wszcząć przeciwko niemu proces.
Prokuratura także tym razem wystąpiła do parlamentu o zniesienie immunitetu, aby można było kontynuować proces.
Gazprom znalazł gaz w Azerbejdżanie
Rosyjski Gazprom jest zainteresowany zakupem gazu ze złoża Szach-Deniz w azerbejdżańskim sektorze Morza Kaspijskiego - informuje w piątek dziennik "Wiedomosti".
Moskiewska gazeta powołuje się na wiceprezesa norweskiego StatoilHydro, Petera Mellbye. Koncern ten jest operatorem tego projektu. Jest też jednym z partnerów Gazpromu w zagospodarowywaniu gigantycznego pola gazowego Sztokman na Morzu Barentsa.
Zdaniem rosyjskich ekspertów, paliwo z Szach-Deniz będzie potrzebne Gazpromowi do zapełnienia gazociągu South Stream (Południowy Strumień). Tą projektowaną magistralą rosyjski gaz przez Morze Czarne i Bałkany ma popłynąć do Europy Południowej i Środkowej, z ominięciem Ukrainy.
"Odbyliśmy dyskusję z Gazpromem. Przejawił określone zainteresowanie" - przytaczają "Wiedomosti" słowa Mellbye.
Oficjalny przedstawiciel Gazpromu, Siergiej Kuprijanow odmówił dziennikowi skomentowania wypowiedzi wiceszefa StatoilHydro. Źródło w rosyjskim koncernie potwierdziło jednak, że rozmowy na temat dostaw surowca z Szach-Deniz są prowadzone.
Złoże to znajduje się w szelfie w południowej części Morza Kaspijskiego, ok. 70 km na południowy wschód od Baku. Jego udokumentowane zapasy wynoszą 619 mld metrów sześciennych gazu i 750 mln baryłek kondensatu.
Uczestnikami projektu są StatoilHydro (25,5 proc.), brytyjski BP (25,5 proc.), azerbejdżański Socar (10 proc.), irański NICO (10 proc.), francuski Total (10 proc.), rosyjski Łukoil (10 proc.) i turecki Turkish Petroleum (9 proc.).
Eksploatacja Szach-Deniz rozpoczęła się w grudniu 2006 roku. Aktualnie wydobywa się tam 8 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Całość surowca trafia do Azerbejdżanu, Gruzji i Turcji. Dzięki zagospodarowaniu tego pola, Baku całkowicie uniezależniło się od importu gazu z Rosji.
W listopadzie 2007 roku w Szach-Deniz odkryto dodatkowe zasoby paliwa szacowane na 1 bln metrów sześciennych. Będą one zagospodarowywane w drugiej fazie projektu. Na razie nie wiadomo, kiedy ruszy ich wydobycie.
Analityk rynku gazowego Michaił Korczemkin sądzi, że gaz z tego złoża będzie potrzebny Gazpromowi do zapełnienia gazociągu South Stream. Paliwo to miałoby być tłoczone istniejącą nadkaspijską rurą do Machaczkały w Dagestanie, a stamtąd - na rosyjskie wybrzeże Morza Czarnego. Do 2007 roku magistrala ta służyła do transportowania gazu z Rosji do Azerbejdżanu.
Surowcem z Sach-Deniz zainteresowani są też inni odbiorcy z Europy, w tym Polska. Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew wielokrotnie deklarował, że część gazu z tego pola trafi na rynek UE.
South Stream, który Gazprom zamierza ułożyć z włoskim Eni, ma być oddany do eksploatacji w 2012 roku. Magistralą tą planuje się przesyłać 30 mld metrów sześciennych gazu rocznie.
Gazociąg ten będzie mieć 900 kilometrów długości. Zacznie się od tłoczni Bieriegowaja w rejonie portu Dżubga, w Kraju Krasnodarskim, gdzie swój początek ma już inna czarnomorska rura - Blue Stream (Błękitny Strumień), dostarczająca rosyjski gaz do Turcji. Stamtąd zostanie doprowadzony do Warny, w Bułgarii, gdzie prawdopodobnie podzieli się na dwie nitki: północną - do Austrii przez Rumunię i Węgry oraz południową - do Włoch przez Grecję i Albanię.
Gazociąg ten uważany jest za konkurenta dla projektowanej magistrali Nabucco, popieranej przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone. Rurą tą przez Gruzję i Turcję do Europy Środkowej miałoby płynąć paliwo z Azerbejdżanu i Azji Środkowej.
South Stream przedstawiany jest też jako południowy odpowiednik Nord Stream (Gazociągu Północnego), który przez Morze Bałtyckie ma dostarczać gaz bezpośrednio z Rosji do Niemiec, z ominięciem Białorusi i Polski.
Wstępne porozumienie, dotyczące budowy South Stream, Gazprom i Eni podpisały 23 czerwca 2007 roku w Rzymie. Na początku listopada do projektu tego przyłączyła się Bułgaria. Oficjalna umowa w tej sprawie może być zawarta podczas planowanej na 17-18 stycznia wizyty prezydenta Władimira Putina w Sofii.
Moskiewska gazeta powołuje się na wiceprezesa norweskiego StatoilHydro, Petera Mellbye. Koncern ten jest operatorem tego projektu. Jest też jednym z partnerów Gazpromu w zagospodarowywaniu gigantycznego pola gazowego Sztokman na Morzu Barentsa.
Zdaniem rosyjskich ekspertów, paliwo z Szach-Deniz będzie potrzebne Gazpromowi do zapełnienia gazociągu South Stream (Południowy Strumień). Tą projektowaną magistralą rosyjski gaz przez Morze Czarne i Bałkany ma popłynąć do Europy Południowej i Środkowej, z ominięciem Ukrainy.
"Odbyliśmy dyskusję z Gazpromem. Przejawił określone zainteresowanie" - przytaczają "Wiedomosti" słowa Mellbye.
Oficjalny przedstawiciel Gazpromu, Siergiej Kuprijanow odmówił dziennikowi skomentowania wypowiedzi wiceszefa StatoilHydro. Źródło w rosyjskim koncernie potwierdziło jednak, że rozmowy na temat dostaw surowca z Szach-Deniz są prowadzone.
Złoże to znajduje się w szelfie w południowej części Morza Kaspijskiego, ok. 70 km na południowy wschód od Baku. Jego udokumentowane zapasy wynoszą 619 mld metrów sześciennych gazu i 750 mln baryłek kondensatu.
Uczestnikami projektu są StatoilHydro (25,5 proc.), brytyjski BP (25,5 proc.), azerbejdżański Socar (10 proc.), irański NICO (10 proc.), francuski Total (10 proc.), rosyjski Łukoil (10 proc.) i turecki Turkish Petroleum (9 proc.).
Eksploatacja Szach-Deniz rozpoczęła się w grudniu 2006 roku. Aktualnie wydobywa się tam 8 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Całość surowca trafia do Azerbejdżanu, Gruzji i Turcji. Dzięki zagospodarowaniu tego pola, Baku całkowicie uniezależniło się od importu gazu z Rosji.
W listopadzie 2007 roku w Szach-Deniz odkryto dodatkowe zasoby paliwa szacowane na 1 bln metrów sześciennych. Będą one zagospodarowywane w drugiej fazie projektu. Na razie nie wiadomo, kiedy ruszy ich wydobycie.
Analityk rynku gazowego Michaił Korczemkin sądzi, że gaz z tego złoża będzie potrzebny Gazpromowi do zapełnienia gazociągu South Stream. Paliwo to miałoby być tłoczone istniejącą nadkaspijską rurą do Machaczkały w Dagestanie, a stamtąd - na rosyjskie wybrzeże Morza Czarnego. Do 2007 roku magistrala ta służyła do transportowania gazu z Rosji do Azerbejdżanu.
Surowcem z Sach-Deniz zainteresowani są też inni odbiorcy z Europy, w tym Polska. Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew wielokrotnie deklarował, że część gazu z tego pola trafi na rynek UE.
South Stream, który Gazprom zamierza ułożyć z włoskim Eni, ma być oddany do eksploatacji w 2012 roku. Magistralą tą planuje się przesyłać 30 mld metrów sześciennych gazu rocznie.
Gazociąg ten będzie mieć 900 kilometrów długości. Zacznie się od tłoczni Bieriegowaja w rejonie portu Dżubga, w Kraju Krasnodarskim, gdzie swój początek ma już inna czarnomorska rura - Blue Stream (Błękitny Strumień), dostarczająca rosyjski gaz do Turcji. Stamtąd zostanie doprowadzony do Warny, w Bułgarii, gdzie prawdopodobnie podzieli się na dwie nitki: północną - do Austrii przez Rumunię i Węgry oraz południową - do Włoch przez Grecję i Albanię.
Gazociąg ten uważany jest za konkurenta dla projektowanej magistrali Nabucco, popieranej przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone. Rurą tą przez Gruzję i Turcję do Europy Środkowej miałoby płynąć paliwo z Azerbejdżanu i Azji Środkowej.
South Stream przedstawiany jest też jako południowy odpowiednik Nord Stream (Gazociągu Północnego), który przez Morze Bałtyckie ma dostarczać gaz bezpośrednio z Rosji do Niemiec, z ominięciem Białorusi i Polski.
Wstępne porozumienie, dotyczące budowy South Stream, Gazprom i Eni podpisały 23 czerwca 2007 roku w Rzymie. Na początku listopada do projektu tego przyłączyła się Bułgaria. Oficjalna umowa w tej sprawie może być zawarta podczas planowanej na 17-18 stycznia wizyty prezydenta Władimira Putina w Sofii.
niedziela, 6 stycznia 2008
Obama i Clinton idą łeb w łeb
Barack Obama i Hillary Rodham Clinton mają w stanie New Hampshire, na trzy dni przed kluczowymi prawyborami w tym stanie, równe poparcie.
Jak wynika z opublikowanego w sobotę sondażu sieci telewizyjnej CNN i miejscowej telewizji WMUR, dwaj czołowi kandydaci Demokratów do prezydentury mają poparcie po 33 proc. potencjalnych głosujących.
Trzecie miejsce zajmuje były senator z Północnej Karoliny John Edwards z 20 procentowym poparciem.
Początkowo spora przewaga senator Clinton, systematycznie topniała w ostatnich dniach na korzyść Obamy.
Edwards, który wyprzedził Hillary Clinton w niedawnych prawyborach w stanie Iowa i zajął drugie miejsce za Obamą, dał do zrozumienia, że liczy na podobny wynik w New Hampshire. Gdyby tak się stało, sytuacja Clinton stałaby się bardzo trudna.
Jak wynika z opublikowanego w sobotę sondażu sieci telewizyjnej CNN i miejscowej telewizji WMUR, dwaj czołowi kandydaci Demokratów do prezydentury mają poparcie po 33 proc. potencjalnych głosujących.
Trzecie miejsce zajmuje były senator z Północnej Karoliny John Edwards z 20 procentowym poparciem.
Początkowo spora przewaga senator Clinton, systematycznie topniała w ostatnich dniach na korzyść Obamy.
Edwards, który wyprzedził Hillary Clinton w niedawnych prawyborach w stanie Iowa i zajął drugie miejsce za Obamą, dał do zrozumienia, że liczy na podobny wynik w New Hampshire. Gdyby tak się stało, sytuacja Clinton stałaby się bardzo trudna.
piątek, 30 listopada 2007
Tusk z pierwszą wizytą zagraniczną
Premier Donald Tusk przybył w piątek rano do Wilna. To pierwsza wizyta zagraniczna nowego szefa rządu.
Tusk spotka się z prezydentem Litwy Valdasem Adamkusem, wspólnie z premierem Gediminasem Kirkilasem będzie przewodniczył polsko- litewskim rozmowom plenarnym.
Ma też rozmawiać z przewodniczącym litewskiego Sejmu Viktorasem Muntianasem.
W Domu Kultury Polskiej spotka się m.in. ze studentami wileńskiej filii Uniwersytetu w Białymstoku. Będzie też rozmawiał z liderami organizacji polskich na Litwie i z liderami opozycyjnej konserwatywnej partii Związek Ojczyzny: Andriusem Kubiliusem i Emanuelisem Zingerisem.
Na cmentarzu na Rossie premier złoży kwiaty przy grobie, w którym pochowane jest serce marszałka Józefa Piłsudskiego oraz jego matka, a także przy grobie ojca niepodległości litewskiej Jonasa Basanavicziusa.
Należy się spodziewać, że podczas wizyty zostaną omówione wspólne projekty energetyczne i infrastrukturalne, przede wszystkim kwestie budowy polsko-litewskiego mostu energetycznego (połączenia systemów energetycznych obu krajów), nowej elektrowni atomowej w Ignalinie, a także budowy tras "Via Baltica" i "Rail Baltica".
Strona litewska liczy na to, że po zmianie władzy w Polsce dojdzie do podpisania porozumienia o utworzeniu polsko-litewskiego przedsiębiorstwa ds. budowy mostu energetycznego.
Porozumienie to miało być podpisane 29 października. Jednak w zamian za podpisanie tego dokumentu strona polska zażądała 1000- 1200 megawatów mocy z nowej elektrowni w Ignalinie. Strona litewska twierdzi natomiast, że na razie takich obietnic złożyć nie może, gdyż nie jest jeszcze znana moc przyszłej siłowni.
Nowa ignalińska siłownia w miejscu likwidowanej ma być zbudowana w 2015 r. Ma to być wspólny projekt Litwy, Łotwy, Estonii i Polski. Natomiast most energetyczny z litewskiego miasta Alitus (Olita) do polskiego Ełku ma powstać do 2012 roku.
Tusk spotka się z prezydentem Litwy Valdasem Adamkusem, wspólnie z premierem Gediminasem Kirkilasem będzie przewodniczył polsko- litewskim rozmowom plenarnym.
Ma też rozmawiać z przewodniczącym litewskiego Sejmu Viktorasem Muntianasem.
W Domu Kultury Polskiej spotka się m.in. ze studentami wileńskiej filii Uniwersytetu w Białymstoku. Będzie też rozmawiał z liderami organizacji polskich na Litwie i z liderami opozycyjnej konserwatywnej partii Związek Ojczyzny: Andriusem Kubiliusem i Emanuelisem Zingerisem.
Na cmentarzu na Rossie premier złoży kwiaty przy grobie, w którym pochowane jest serce marszałka Józefa Piłsudskiego oraz jego matka, a także przy grobie ojca niepodległości litewskiej Jonasa Basanavicziusa.
Należy się spodziewać, że podczas wizyty zostaną omówione wspólne projekty energetyczne i infrastrukturalne, przede wszystkim kwestie budowy polsko-litewskiego mostu energetycznego (połączenia systemów energetycznych obu krajów), nowej elektrowni atomowej w Ignalinie, a także budowy tras "Via Baltica" i "Rail Baltica".
Strona litewska liczy na to, że po zmianie władzy w Polsce dojdzie do podpisania porozumienia o utworzeniu polsko-litewskiego przedsiębiorstwa ds. budowy mostu energetycznego.
Porozumienie to miało być podpisane 29 października. Jednak w zamian za podpisanie tego dokumentu strona polska zażądała 1000- 1200 megawatów mocy z nowej elektrowni w Ignalinie. Strona litewska twierdzi natomiast, że na razie takich obietnic złożyć nie może, gdyż nie jest jeszcze znana moc przyszłej siłowni.
Nowa ignalińska siłownia w miejscu likwidowanej ma być zbudowana w 2015 r. Ma to być wspólny projekt Litwy, Łotwy, Estonii i Polski. Natomiast most energetyczny z litewskiego miasta Alitus (Olita) do polskiego Ełku ma powstać do 2012 roku.
Rosja: "Nasi" wietrzą spisek
Na dwa dni przed parlamentarnymi wyborami w Rosji w jednej z moskiewskich drukarni na zlecenie sterowanego z Kremla ugrupowania młodzieżowego "Nasi" drukowana jest ulotka ogłaszająca triumf Władimira Putina i oskarżająca opozycję o spisek.
Informację o ulotce przekazało w piątek wieczorem radio Echo Moskwy. Potwierdziła ją sekretarz prasowa "naszystów" Kristina Potupczik, która jednak odmówiła wszelkich komentarzy.
"2 grudnia wybraliśmy prezydenta Putina na narodowego lidera Rosji" - obwieszcza ulotka. "Prezydent i jego partia zwyciężyli przytłaczającym rezultatem" - dodaje.
Pod tym komunikatem umieszczono wizerunek Putina i informację o sukcesach jego prezydentury.
"Nasi" nie tylko ogłaszają zwycięstwo Putina, lecz także apelują o wyjście w dniach 3-6 grudnia na ulice, aby je obronić przed "zdrajcami", czyli - jak piszą - liderami koalicji Inna Rosja, Garrim Kasparowem ze Zjednoczonego Frontu Obywatelskiego (OGF), Eduardem Limonowem z Partii Narodowo-Bolszewickiej (PNB) i Borysem Niemcowem z Sojuszu Sił Prawicy (SPS).
Atak na przywódców opozycji znajduje się na odwrotnej stronie ulotki. "Naszyści" oświadczają, że Kasparow, Limonow i Niemcow nie przyjmują do wiadomości zwycięstwa Putina i między 3 a 6 grudnia spróbują zająć place i budynki, by przez zamieszki odebrać narodowi zwycięstwo.
"USA miały inny plan. Chciały, żeby zwyciężyli zdrajcy i złodzieje: amerykański obywatel Kasparow, faszysta Limonow i sprawca wyprzedaży kraju Niemcow. Nie zgadzają się ze zwycięstwem prezydenta. Zdrajcy bardzo pragną odzyskać władzę, by zawrócić Rosję do bezprawia i oligarchii lat 90.; by znów umożliwić bandytom i złodziejom łupienie kraj, sprzedaż za bezcen na Zachód naszej ropy i gazu" - piszą "Nasi".
W ocenie byłego doradcy Putina ds. ekonomicznych Andrieja Iłłarionowa obecna kampania wyborcza w Rosji zaczyna przypominać tę z 1937 roku w ZSRR, a także kampanię wyborczą do Reichstagu w 1933 roku.
Informację o ulotce przekazało w piątek wieczorem radio Echo Moskwy. Potwierdziła ją sekretarz prasowa "naszystów" Kristina Potupczik, która jednak odmówiła wszelkich komentarzy.
"2 grudnia wybraliśmy prezydenta Putina na narodowego lidera Rosji" - obwieszcza ulotka. "Prezydent i jego partia zwyciężyli przytłaczającym rezultatem" - dodaje.
Pod tym komunikatem umieszczono wizerunek Putina i informację o sukcesach jego prezydentury.
"Nasi" nie tylko ogłaszają zwycięstwo Putina, lecz także apelują o wyjście w dniach 3-6 grudnia na ulice, aby je obronić przed "zdrajcami", czyli - jak piszą - liderami koalicji Inna Rosja, Garrim Kasparowem ze Zjednoczonego Frontu Obywatelskiego (OGF), Eduardem Limonowem z Partii Narodowo-Bolszewickiej (PNB) i Borysem Niemcowem z Sojuszu Sił Prawicy (SPS).
Atak na przywódców opozycji znajduje się na odwrotnej stronie ulotki. "Naszyści" oświadczają, że Kasparow, Limonow i Niemcow nie przyjmują do wiadomości zwycięstwa Putina i między 3 a 6 grudnia spróbują zająć place i budynki, by przez zamieszki odebrać narodowi zwycięstwo.
"USA miały inny plan. Chciały, żeby zwyciężyli zdrajcy i złodzieje: amerykański obywatel Kasparow, faszysta Limonow i sprawca wyprzedaży kraju Niemcow. Nie zgadzają się ze zwycięstwem prezydenta. Zdrajcy bardzo pragną odzyskać władzę, by zawrócić Rosję do bezprawia i oligarchii lat 90.; by znów umożliwić bandytom i złodziejom łupienie kraj, sprzedaż za bezcen na Zachód naszej ropy i gazu" - piszą "Nasi".
W ocenie byłego doradcy Putina ds. ekonomicznych Andrieja Iłłarionowa obecna kampania wyborcza w Rosji zaczyna przypominać tę z 1937 roku w ZSRR, a także kampanię wyborczą do Reichstagu w 1933 roku.
Portugalia: Strajk w szkołach, sądach i szpitalach
Strajk płacowy pracowników państwowych w Portugalii spowodował w piątek odwołanie zajęć szkolnych, wizyt lekarskich i posiedzeń sądów i zawieszenie wywózki śmieci.
Związki zawodowe zrzeszające około 500 tys. pracowników państwowych nie zgadzają się na podwyżkę płac o 2,1 procent w przyszłym roku.
Domagają się podwyżek w wysokości 3,5-5,8 procent, przewyższających obecną stopę inflacji, która wynosi 3 procent.
W ramach protestu część placówek funkcjonuje ze zmniejszoną liczbą personelu, inne całkowicie zwiesiły na czas strajku swoją działalność.
Szpitale państwowej służby zdrowia odwołały część wyznaczonych wizyt i zabiegów, sądy - część posiedzeń. Dezorganizacji uległa wywózka śmieci.
Socjalistyczny rząd Portugalii mówi, że musi ograniczyć wydatki, by zmniejszyć deficyt budżetowy, wynoszący obecnie 3 procent PKB.
Związki zawodowe zrzeszające około 500 tys. pracowników państwowych nie zgadzają się na podwyżkę płac o 2,1 procent w przyszłym roku.
Domagają się podwyżek w wysokości 3,5-5,8 procent, przewyższających obecną stopę inflacji, która wynosi 3 procent.
W ramach protestu część placówek funkcjonuje ze zmniejszoną liczbą personelu, inne całkowicie zwiesiły na czas strajku swoją działalność.
Szpitale państwowej służby zdrowia odwołały część wyznaczonych wizyt i zabiegów, sądy - część posiedzeń. Dezorganizacji uległa wywózka śmieci.
Socjalistyczny rząd Portugalii mówi, że musi ograniczyć wydatki, by zmniejszyć deficyt budżetowy, wynoszący obecnie 3 procent PKB.
Subskrybuj:
Posty (Atom)