Polscy kierowcy mogą liczyć na dalsze kilkugroszowe obniżki cen paliw na stacjach - prognozują analitycy portalu e-petrol.pl oraz biura Reflex, monitorującego rynek paliw.
Zdaniem analityków portalu e-petrol.pl, "na najbliższe dni znów można spodziewać się kolejnych spadków cen, zwłaszcza dla oleju napędowego, którego średnie ceny będą coraz bardziej przybliżać się ku 4 zł za litr".
Co więcej, "producenci już od soboty powinni znacząco zacząć zmieniać swoje cenniki. Do wtorku hurtowe ceny benzyn mogą zostać obniżone w rafineriach od 40 do 60 zł" - dodają.
Jak wynika z raportu e-petrol.pl, w mijającym tygodniu nieznacznie, bo o 9 zł, spadła średnia hurtowa cena benzyny bezołowiowej 95 i wynosiła 3.336 zł netto za tysiąc litrów. Dużo większa obniżka, wynosząca 58 zł, objęła olej napędowy, którego tysiąc litrów kosztowało 3.037 zł netto.
Za litr benzyny bezołowiowej płacimy obecnie 4,34 zł. Olej napędowy kosztuje 4,09 zł za litr. Bardzo stabilna jest od dwóch miesięcy cena autogazu - za litr płacimy 2,28 zł - podało w komunikacie biuro Reflex.
Zdaniem analityków biura, obniżki cen obserwowane na rynku paliw zawdzięczamy obawom o stan amerykańskiej gospodarki, który może przyczynić się do spadku popytu na paliwa. Na obniżki wpływ mają również prognozy wyższych od przeciętnych temperatur, co może ograniczyć popyt na paliwa grzewcze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gospodarka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gospodarka. Pokaż wszystkie posty
piątek, 11 stycznia 2008
Gazprom znalazł gaz w Azerbejdżanie
Rosyjski Gazprom jest zainteresowany zakupem gazu ze złoża Szach-Deniz w azerbejdżańskim sektorze Morza Kaspijskiego - informuje w piątek dziennik "Wiedomosti".
Moskiewska gazeta powołuje się na wiceprezesa norweskiego StatoilHydro, Petera Mellbye. Koncern ten jest operatorem tego projektu. Jest też jednym z partnerów Gazpromu w zagospodarowywaniu gigantycznego pola gazowego Sztokman na Morzu Barentsa.
Zdaniem rosyjskich ekspertów, paliwo z Szach-Deniz będzie potrzebne Gazpromowi do zapełnienia gazociągu South Stream (Południowy Strumień). Tą projektowaną magistralą rosyjski gaz przez Morze Czarne i Bałkany ma popłynąć do Europy Południowej i Środkowej, z ominięciem Ukrainy.
"Odbyliśmy dyskusję z Gazpromem. Przejawił określone zainteresowanie" - przytaczają "Wiedomosti" słowa Mellbye.
Oficjalny przedstawiciel Gazpromu, Siergiej Kuprijanow odmówił dziennikowi skomentowania wypowiedzi wiceszefa StatoilHydro. Źródło w rosyjskim koncernie potwierdziło jednak, że rozmowy na temat dostaw surowca z Szach-Deniz są prowadzone.
Złoże to znajduje się w szelfie w południowej części Morza Kaspijskiego, ok. 70 km na południowy wschód od Baku. Jego udokumentowane zapasy wynoszą 619 mld metrów sześciennych gazu i 750 mln baryłek kondensatu.
Uczestnikami projektu są StatoilHydro (25,5 proc.), brytyjski BP (25,5 proc.), azerbejdżański Socar (10 proc.), irański NICO (10 proc.), francuski Total (10 proc.), rosyjski Łukoil (10 proc.) i turecki Turkish Petroleum (9 proc.).
Eksploatacja Szach-Deniz rozpoczęła się w grudniu 2006 roku. Aktualnie wydobywa się tam 8 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Całość surowca trafia do Azerbejdżanu, Gruzji i Turcji. Dzięki zagospodarowaniu tego pola, Baku całkowicie uniezależniło się od importu gazu z Rosji.
W listopadzie 2007 roku w Szach-Deniz odkryto dodatkowe zasoby paliwa szacowane na 1 bln metrów sześciennych. Będą one zagospodarowywane w drugiej fazie projektu. Na razie nie wiadomo, kiedy ruszy ich wydobycie.
Analityk rynku gazowego Michaił Korczemkin sądzi, że gaz z tego złoża będzie potrzebny Gazpromowi do zapełnienia gazociągu South Stream. Paliwo to miałoby być tłoczone istniejącą nadkaspijską rurą do Machaczkały w Dagestanie, a stamtąd - na rosyjskie wybrzeże Morza Czarnego. Do 2007 roku magistrala ta służyła do transportowania gazu z Rosji do Azerbejdżanu.
Surowcem z Sach-Deniz zainteresowani są też inni odbiorcy z Europy, w tym Polska. Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew wielokrotnie deklarował, że część gazu z tego pola trafi na rynek UE.
South Stream, który Gazprom zamierza ułożyć z włoskim Eni, ma być oddany do eksploatacji w 2012 roku. Magistralą tą planuje się przesyłać 30 mld metrów sześciennych gazu rocznie.
Gazociąg ten będzie mieć 900 kilometrów długości. Zacznie się od tłoczni Bieriegowaja w rejonie portu Dżubga, w Kraju Krasnodarskim, gdzie swój początek ma już inna czarnomorska rura - Blue Stream (Błękitny Strumień), dostarczająca rosyjski gaz do Turcji. Stamtąd zostanie doprowadzony do Warny, w Bułgarii, gdzie prawdopodobnie podzieli się na dwie nitki: północną - do Austrii przez Rumunię i Węgry oraz południową - do Włoch przez Grecję i Albanię.
Gazociąg ten uważany jest za konkurenta dla projektowanej magistrali Nabucco, popieranej przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone. Rurą tą przez Gruzję i Turcję do Europy Środkowej miałoby płynąć paliwo z Azerbejdżanu i Azji Środkowej.
South Stream przedstawiany jest też jako południowy odpowiednik Nord Stream (Gazociągu Północnego), który przez Morze Bałtyckie ma dostarczać gaz bezpośrednio z Rosji do Niemiec, z ominięciem Białorusi i Polski.
Wstępne porozumienie, dotyczące budowy South Stream, Gazprom i Eni podpisały 23 czerwca 2007 roku w Rzymie. Na początku listopada do projektu tego przyłączyła się Bułgaria. Oficjalna umowa w tej sprawie może być zawarta podczas planowanej na 17-18 stycznia wizyty prezydenta Władimira Putina w Sofii.
Moskiewska gazeta powołuje się na wiceprezesa norweskiego StatoilHydro, Petera Mellbye. Koncern ten jest operatorem tego projektu. Jest też jednym z partnerów Gazpromu w zagospodarowywaniu gigantycznego pola gazowego Sztokman na Morzu Barentsa.
Zdaniem rosyjskich ekspertów, paliwo z Szach-Deniz będzie potrzebne Gazpromowi do zapełnienia gazociągu South Stream (Południowy Strumień). Tą projektowaną magistralą rosyjski gaz przez Morze Czarne i Bałkany ma popłynąć do Europy Południowej i Środkowej, z ominięciem Ukrainy.
"Odbyliśmy dyskusję z Gazpromem. Przejawił określone zainteresowanie" - przytaczają "Wiedomosti" słowa Mellbye.
Oficjalny przedstawiciel Gazpromu, Siergiej Kuprijanow odmówił dziennikowi skomentowania wypowiedzi wiceszefa StatoilHydro. Źródło w rosyjskim koncernie potwierdziło jednak, że rozmowy na temat dostaw surowca z Szach-Deniz są prowadzone.
Złoże to znajduje się w szelfie w południowej części Morza Kaspijskiego, ok. 70 km na południowy wschód od Baku. Jego udokumentowane zapasy wynoszą 619 mld metrów sześciennych gazu i 750 mln baryłek kondensatu.
Uczestnikami projektu są StatoilHydro (25,5 proc.), brytyjski BP (25,5 proc.), azerbejdżański Socar (10 proc.), irański NICO (10 proc.), francuski Total (10 proc.), rosyjski Łukoil (10 proc.) i turecki Turkish Petroleum (9 proc.).
Eksploatacja Szach-Deniz rozpoczęła się w grudniu 2006 roku. Aktualnie wydobywa się tam 8 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Całość surowca trafia do Azerbejdżanu, Gruzji i Turcji. Dzięki zagospodarowaniu tego pola, Baku całkowicie uniezależniło się od importu gazu z Rosji.
W listopadzie 2007 roku w Szach-Deniz odkryto dodatkowe zasoby paliwa szacowane na 1 bln metrów sześciennych. Będą one zagospodarowywane w drugiej fazie projektu. Na razie nie wiadomo, kiedy ruszy ich wydobycie.
Analityk rynku gazowego Michaił Korczemkin sądzi, że gaz z tego złoża będzie potrzebny Gazpromowi do zapełnienia gazociągu South Stream. Paliwo to miałoby być tłoczone istniejącą nadkaspijską rurą do Machaczkały w Dagestanie, a stamtąd - na rosyjskie wybrzeże Morza Czarnego. Do 2007 roku magistrala ta służyła do transportowania gazu z Rosji do Azerbejdżanu.
Surowcem z Sach-Deniz zainteresowani są też inni odbiorcy z Europy, w tym Polska. Prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew wielokrotnie deklarował, że część gazu z tego pola trafi na rynek UE.
South Stream, który Gazprom zamierza ułożyć z włoskim Eni, ma być oddany do eksploatacji w 2012 roku. Magistralą tą planuje się przesyłać 30 mld metrów sześciennych gazu rocznie.
Gazociąg ten będzie mieć 900 kilometrów długości. Zacznie się od tłoczni Bieriegowaja w rejonie portu Dżubga, w Kraju Krasnodarskim, gdzie swój początek ma już inna czarnomorska rura - Blue Stream (Błękitny Strumień), dostarczająca rosyjski gaz do Turcji. Stamtąd zostanie doprowadzony do Warny, w Bułgarii, gdzie prawdopodobnie podzieli się na dwie nitki: północną - do Austrii przez Rumunię i Węgry oraz południową - do Włoch przez Grecję i Albanię.
Gazociąg ten uważany jest za konkurenta dla projektowanej magistrali Nabucco, popieranej przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone. Rurą tą przez Gruzję i Turcję do Europy Środkowej miałoby płynąć paliwo z Azerbejdżanu i Azji Środkowej.
South Stream przedstawiany jest też jako południowy odpowiednik Nord Stream (Gazociągu Północnego), który przez Morze Bałtyckie ma dostarczać gaz bezpośrednio z Rosji do Niemiec, z ominięciem Białorusi i Polski.
Wstępne porozumienie, dotyczące budowy South Stream, Gazprom i Eni podpisały 23 czerwca 2007 roku w Rzymie. Na początku listopada do projektu tego przyłączyła się Bułgaria. Oficjalna umowa w tej sprawie może być zawarta podczas planowanej na 17-18 stycznia wizyty prezydenta Władimira Putina w Sofii.
piątek, 30 listopada 2007
Premierzy Polski i Litwy o moście energetycznym
Premierzy Polski i Litwy Donald Tusk i Gediminas Kirkilas na wspólnej konferencji prasowej w Wilnie zadeklarowali wolę "pilnej i intensywnej" pracy na rzecz budowy tzw. mostu energetycznego - połączenia systemów energetycznych obu krajów.
Tusk podkreślił, że z wielką satysfakcją przyjął zapewnienie szefa litewskiego rządu dotyczące parametrów przyszłej elektrowni atomowej i intencji strony litewskiej, jeśli chodzi o zaspokojenie polskich potrzeb energetycznych.
W najbliższym czasie - zapowiedzieli obaj politycy - ma dojść do rozmów ministrów gospodarki Polski i Litwy właśnie o moście energetycznym.
Tusk zaprosił Kirkilasa do Polski.
Polski premier, który składa jednodniową wizytę w Wilnie, podkreślał na konferencji prasowej, że przyjaźń polsko-litewska jest "ponadstandardowa", o czym świadczy m.in. fakt, że z pierwszą wizytą zagraniczną przebywa właśnie na Litwie.
Donald Tusk zadeklarował, że z wielką satysfakcją przyjął zaproszenie do Wilna. "Nieprzypadkowo pierwsza moja rozmowa po wyborach w Polsce to rozmowa z premierem (Litwy)" - dodał. Z kolei litewski premier powiedział, że wizyta Tuska to znak, że "strategiczne partnerstwo Polski i Litwy trwa".
Obaj szefowie rządów rozmawiali o wspólnych przedsięwzięciach energetycznych i drogowych, wspólnej strategii na forum UE i wobec sąsiadów oraz o sytuacji Polaków na Litwie - poinformował Tusk. "Bardzo się cieszę, że potrafiliśmy od razu przystąpić do rozmów o tym co najważniejsze" - podkreślił. Rozmowy określił jako "serdeczne i konkretne".
Tusk powiedział, że o moście energetycznym i o "perspektywach jego finalizowania" rozmawiał z premierem Kirkilasem i z prezydentem Valdasem Adamkusem. Podkreślił, że Polska i Litwa nie mają wątpliwości, że trzeba "pilnie i intensywnie pracować", aby doszło do powstania mostu.
"Mamy jak najlepszą wolę, żeby rozwiązać wszystkie problemy i ewentualne wątpliwości. Nie ustalaliśmy daty, ale obie strony nie mają wątpliwości, że trzeba pilnie i intensywnie pracować, żeby to przedsięwzięcie się udało" - powiedział.
Premier Litwy poinformował, że uzgodniono, iż w najbliższym czasie spotkają się ministrowie gospodarki obu krajów i omówią kwestię mostu energetycznego.
Na pytanie, czy Polska nadal będzie łączyła kwestię mostu energetycznego z budową elektrowni atomowej w Ignalinie, Tusk odpowiedział, że "nie ma tu sporu ani znaku zapytania". "To są co prawda dwa odrębne projekty, ale ich związek jest oczywisty i dla strony litewskiej i dla polskiej" - stwierdził.
Pytany, czy Polska nadal podtrzymuje swoje stanowisko, że potrzeba jej 1000- 1200 megawatów mocy z nowej elektrowni w Ignalinie, Donald Tusk odparł, że z wielką satysfakcją przyjął zapewnienie szefa litewskiego rządu dotyczące parametrów przyszłej elektrowni i także intencji strony litewskiej, jeśli chodzi o zaspokojenie potrzeb Polski. "Jeśli dalsze rozmowy będą przebiegały tak konstruktywnie i tak konkretnie jak ta nasza, to jestem spokojny co do ich finału" - dodał.
Na pytanie, czy koncern PKN Orlen - do którego należy rafineria w litewskich Możejkach - nie zostanie przejęty przez Rosję, Donald Tusk odparł, że nie będzie na nie odpowiadał, bo "nie rozumie ładunku pesymizmu" zawartego w pytaniu.
"Jestem przekonany, że nie tylko to, ale także przyszłe przedsięwzięcia, w których uczestniczy Polska i Litwa, także te energetyczne, przyniosą efekt ważny i dla Litwy i dla Polski, a tym pożądanym efektem jest samodzielność energetyczna naszych państw i wspólne robienie dobrych interesów" - powiedział polski premier.
Gediminas Kirkilas poinformował, że w piątek spotkał się z kierownictwem PKN Orlen. "Stwierdzamy, że to przedsiębiorstwo wypełnia wszystkie swoje zobowiązania, modernizuje rafinerię w Możejkach i rozszerza działalność na Litwie. Najważniejsze, że PKN Orlen zaczął pracować w sposób rentowny i udało się mu odbudować wszelkie straty zaistniałe w następstwie awarii" -powiedział szef litewskiego rządu.
Donald Tusk powiedział też, że z premierem Litwy potwierdzili potrzebę wspólnego ustalania strategii międzynarodowej, szczególnie w odniesieniu do państw regionu, także do Rosji. Ocenił też, że Kirkilas z zadowoleniem przyjął jego zapewnienie, że Polska chce zintensyfikować wysiłki na rzecz poprawienia relacji z Federacją Rosyjską.
Polski premier poinformował, że planowane jest zorganizowanie spotkania ekspertów litewskich i polskich, bo - jak mówił - "potrzebna jest na przyszłość taka bardziej strategiczna refleksja, jeśli chodzi o relacje między państwami w tej części świata".
Tusk oświadczył, że będzie zaszczycony i usatysfakcjonowany, jeśli premier Litwy przyjmie zaproszenie do Warszawy; jest przekonany, że tak samo szybko ustalona zostanie data przyjazdu Kirkilasa do Warszawy, jak data jego wizyty w Wilnie.
Kirkilas stwierdził żartobliwie, że łączy go z Tuskiem "symboliczna" więź, bo - wyjaśniał - obaj są piłkarzami. Cztery lata temu spotkały się na boisku w Białymstoku sejmowe drużyny piłkarskie Polski i Litwy. "Wówczas Litwa przegrała 0:1 i proszę zgadnąć, kto wówczas strzelił bramkę? Właśnie Donald Tusk" - przypomniał.
Tusk podkreślił, że z wielką satysfakcją przyjął zapewnienie szefa litewskiego rządu dotyczące parametrów przyszłej elektrowni atomowej i intencji strony litewskiej, jeśli chodzi o zaspokojenie polskich potrzeb energetycznych.
W najbliższym czasie - zapowiedzieli obaj politycy - ma dojść do rozmów ministrów gospodarki Polski i Litwy właśnie o moście energetycznym.
Tusk zaprosił Kirkilasa do Polski.
Polski premier, który składa jednodniową wizytę w Wilnie, podkreślał na konferencji prasowej, że przyjaźń polsko-litewska jest "ponadstandardowa", o czym świadczy m.in. fakt, że z pierwszą wizytą zagraniczną przebywa właśnie na Litwie.
Donald Tusk zadeklarował, że z wielką satysfakcją przyjął zaproszenie do Wilna. "Nieprzypadkowo pierwsza moja rozmowa po wyborach w Polsce to rozmowa z premierem (Litwy)" - dodał. Z kolei litewski premier powiedział, że wizyta Tuska to znak, że "strategiczne partnerstwo Polski i Litwy trwa".
Obaj szefowie rządów rozmawiali o wspólnych przedsięwzięciach energetycznych i drogowych, wspólnej strategii na forum UE i wobec sąsiadów oraz o sytuacji Polaków na Litwie - poinformował Tusk. "Bardzo się cieszę, że potrafiliśmy od razu przystąpić do rozmów o tym co najważniejsze" - podkreślił. Rozmowy określił jako "serdeczne i konkretne".
Tusk powiedział, że o moście energetycznym i o "perspektywach jego finalizowania" rozmawiał z premierem Kirkilasem i z prezydentem Valdasem Adamkusem. Podkreślił, że Polska i Litwa nie mają wątpliwości, że trzeba "pilnie i intensywnie pracować", aby doszło do powstania mostu.
"Mamy jak najlepszą wolę, żeby rozwiązać wszystkie problemy i ewentualne wątpliwości. Nie ustalaliśmy daty, ale obie strony nie mają wątpliwości, że trzeba pilnie i intensywnie pracować, żeby to przedsięwzięcie się udało" - powiedział.
Premier Litwy poinformował, że uzgodniono, iż w najbliższym czasie spotkają się ministrowie gospodarki obu krajów i omówią kwestię mostu energetycznego.
Na pytanie, czy Polska nadal będzie łączyła kwestię mostu energetycznego z budową elektrowni atomowej w Ignalinie, Tusk odpowiedział, że "nie ma tu sporu ani znaku zapytania". "To są co prawda dwa odrębne projekty, ale ich związek jest oczywisty i dla strony litewskiej i dla polskiej" - stwierdził.
Pytany, czy Polska nadal podtrzymuje swoje stanowisko, że potrzeba jej 1000- 1200 megawatów mocy z nowej elektrowni w Ignalinie, Donald Tusk odparł, że z wielką satysfakcją przyjął zapewnienie szefa litewskiego rządu dotyczące parametrów przyszłej elektrowni i także intencji strony litewskiej, jeśli chodzi o zaspokojenie potrzeb Polski. "Jeśli dalsze rozmowy będą przebiegały tak konstruktywnie i tak konkretnie jak ta nasza, to jestem spokojny co do ich finału" - dodał.
Na pytanie, czy koncern PKN Orlen - do którego należy rafineria w litewskich Możejkach - nie zostanie przejęty przez Rosję, Donald Tusk odparł, że nie będzie na nie odpowiadał, bo "nie rozumie ładunku pesymizmu" zawartego w pytaniu.
"Jestem przekonany, że nie tylko to, ale także przyszłe przedsięwzięcia, w których uczestniczy Polska i Litwa, także te energetyczne, przyniosą efekt ważny i dla Litwy i dla Polski, a tym pożądanym efektem jest samodzielność energetyczna naszych państw i wspólne robienie dobrych interesów" - powiedział polski premier.
Gediminas Kirkilas poinformował, że w piątek spotkał się z kierownictwem PKN Orlen. "Stwierdzamy, że to przedsiębiorstwo wypełnia wszystkie swoje zobowiązania, modernizuje rafinerię w Możejkach i rozszerza działalność na Litwie. Najważniejsze, że PKN Orlen zaczął pracować w sposób rentowny i udało się mu odbudować wszelkie straty zaistniałe w następstwie awarii" -powiedział szef litewskiego rządu.
Donald Tusk powiedział też, że z premierem Litwy potwierdzili potrzebę wspólnego ustalania strategii międzynarodowej, szczególnie w odniesieniu do państw regionu, także do Rosji. Ocenił też, że Kirkilas z zadowoleniem przyjął jego zapewnienie, że Polska chce zintensyfikować wysiłki na rzecz poprawienia relacji z Federacją Rosyjską.
Polski premier poinformował, że planowane jest zorganizowanie spotkania ekspertów litewskich i polskich, bo - jak mówił - "potrzebna jest na przyszłość taka bardziej strategiczna refleksja, jeśli chodzi o relacje między państwami w tej części świata".
Tusk oświadczył, że będzie zaszczycony i usatysfakcjonowany, jeśli premier Litwy przyjmie zaproszenie do Warszawy; jest przekonany, że tak samo szybko ustalona zostanie data przyjazdu Kirkilasa do Warszawy, jak data jego wizyty w Wilnie.
Kirkilas stwierdził żartobliwie, że łączy go z Tuskiem "symboliczna" więź, bo - wyjaśniał - obaj są piłkarzami. Cztery lata temu spotkały się na boisku w Białymstoku sejmowe drużyny piłkarskie Polski i Litwy. "Wówczas Litwa przegrała 0:1 i proszę zgadnąć, kto wówczas strzelił bramkę? Właśnie Donald Tusk" - przypomniał.
Subskrybuj:
Posty (Atom)